Wesele

Film wideo „Wesele” to przemontowany materiał z wesela na wsi pod Miechowem koło Krakowa. Film zawiera wyłącznie materiały dostarczone parze młodej przez zamówioną firmę „videofilmowanie”. 

Łukasz Skąpski

Wesele

 Dywagując kiedyś (w 2001 roku) nad zastosowaniem „found footage“ w sztuce wideo wpadłem na pomysł przemontowania najpopularniejszej chyba formy vdeo; z filmu z wesela. Żaden (no – może prawie żaden) ślub we współczesnej Polsce prowincjonalnej nie obejdzie się przecież bez firmy, która nakręci wideo ze ślubu i z wesela. Okazja do realizacji pomysłu nadarzyła się dopiero siedem lat później, dostałem bowiem zaproszenie do wzięcia udziału w wystawie w Muzeum Narodowym, poświęconej Stanisławowi Wyspiańskiemu.Ten z pozoru prosty pomysł okazał się jednak skomplikowany prawnie. Chcąc przemontować „found footage“ z jakiegoś wesela bez narażania siebie i galerii  finansującej projekt na procesy, musiałem mieć zezwolenia osób filmowanych. Żeby to było możliwe, musiałem zamówić materiał z góry w firmie „videofilmowanie“ (zwykle składającej się z jednego pracownika) i upewnić się, że wszelkie zezwolenia będą udzielone z góry. Przez znajomego montażystę trafiłem do kamerzysty (firmy „videofilmowanie“), który zgodził się wziąć udział w projekcie i uzyskał wstępną zgodę pary młodej na wykorzystanie materiału wideo ze ślubu.

Pojechliśmy więc na ślub i wesele razem – w towarzystwie owego montażysty, który niegdyś kręcił wesela i miał o tym rzemiośle sporą wiedzę. 

Prawnik galerii polecił mi wziąć zgodę na piśmie od pary młodej i poinformować wszystkich zebranych weselników, że jeśli ktoś nie zechciał by być uwieczniony w filmie, powinien się zgłosić do kamerzysty i dać się sfilmować (sic!). Tak więc „found footage“ nie był znaleziony, niemnej jest to oryginalny materiał z wesela – taki, jaki powstaje na tysiącach wesel w całej Polsce.

Biorąc pod uwagę kontekst sztuki wideo (właśnie sztuce miała slużyć moja wizyta na weselu) najciekawsze dla mnie były obowiązki kamerzysty i sposób, w jaki nagrywał swój materiał. Być może oczekiwania od „pana kamerzysty“ różnią się regionalnie, ale w okolicach Krakowa do obowiązków kamerzysty należy po pierwsze sfilmować cały ślub i wesele, a po drugie sfilmować wszystkich obecnych gości weselnych (w naszym przypadku około 350 osób). Reszta jest estetycznym dodatkiem do powyższego.

Filmowanie ślubu i wesela trwa przeważnie dwa dni, a przynajmniej cały dzień i całą noc.

Zaczyna się od przygotowań w domu pana młodego (ubieranie), witania przybywających gości, błogosławieństwa rodziców. Potem filmowana jest kawalkada samochodów ruszająca do panny młodej. Po drodze orszak (kawalkada samochodów) napotyka przeważnie na przeszkody (zapory i bramy) – to też trzeba sfilmować. Następnie filmowani są goście wchodzący do domu panny młodej, błogosławieństwo pary młodej, wychodzący i odjeżdżający goście. Następnie goście przybywający pod kościół, ślub, filmuje się wideozdjęcia przed kościołem, a następnie odjeżdzających gości. Przy domu weselnym (w tym przypadku była to remiza strażacka) filmowani są przyjeżdżający goście, życzenia, potem różne zwyczaje jak witanie chlebem i solą, rzucanie kieliszkami, wnoszenie pannyy młodej przez próg, etc. Potem filmowane jest wesele.

I tu następuje coś fantastycznego: kamerzysta idzie wzdłuż stołów i filmuje wszystkich gości po kolei. Po dwie osoby, bo tak się mieszczą w kadrze. Są to ujęcia statyczne, można powiedzieć wideozdjęcia.

Najbardziej mnie zafascynował sposób kręcenia tych ujęć: kamerzysta patrzy w ekran (a nie w wizjer) trzymając kamerę dosyć nisko nad stołem.

Ujęcie jest całkiem poprawne dla wideoportretu. Równocześnie jednak zagaduje do portretowanych, próbując ich animować. Ci mu odpowiadają, często patrząc mu w oczy, czyli gdzieś w górę, ponad kamerę. Sprawiają wrażenie figur o błędnym wzroku, niczym apostołowie z obrazu El Greco, patrzący w mistyczną niebiańską przestrzeń. Inni - z obiektywem podsuniętym pod nos - nie potrafią ukryć zmieszania czy nerwowości. Ta nerwowość udziela się oglądającemu wideo, granicząc z uczuciem zażenowania.

Kamerzysta, stale obecny poza kadrem, co rusz to przypominał o swej obecności, zagadując do filmowanych osób. Przez swoją animacyjną swadę, komentowanie rzeczywistości i dialogi z filmowanymi osobami spoza kamery stał się – świadomie czy nie – jednym z bohaterów swojego filmu.

Po wstępnym montażu (?) kamerzysta wręczył nowożeńcom filmy na płytach DVD w ozdobnym pudełku. W naszym przypadku było to sześć godzin materiału.

WESELE [WEDDING]

color, 22:30, 2007

Production: Łukasz Skąpski

Language: Polish, no subtitles